Cześć. Dawno tu nie byłam. Zaczęła się jesień, siedzę w domu z kawką i muzyką. Może później gdzieś się wybiorę, kto wie.
Już 7 miesięcy męczę się sama ze sobą, z moim idiotycznym podejściem, z moją głupotą, z nieumiejętnością wyjęcia twardego dysku i wyrzucenia go do śmieci. Masochistka.
Znacie to uczucie, gdy czujecie się jak królewna? Zasypiacie, od ugryzienia zatrutego jabłka. Potem przychodzi książe i budzi pocałunkiem. Niestety bajka nie kończy się happyendem. Księcia zjada smok. Znów się trujecie, a potem nadchodzi następny książe. Tylko kurde, on do cholery chyba nie chce nas uratować. Co zrobić? Może truć się dalej?
Mam ochotę na długi spacer. Na zatrucie się kolejnym jabłkiem. Na zatrucie się powietrzem, tlenem, słońcem.
Czytam 50 twarzy Greya. Z opinii nie za dobra, z mojej wydaje się ciekawa. Okaże się za jakieś 5 rozdziałów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz